„Pieszo dla Niepodległej” to hasło powiatowego rajdu, który wyruszył dziś rano tj. 7 czerwca 2018r. spod ZPO w Szańcu. Zaproszenie na rajd przyjęła Społeczna Szkoła Podstawowa w Słabkowicach. Naszym nadrzędnym celem było upamiętnienie stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Postanowiliśmy zrobić to poprzez przypomnienie wszystkim uczniom miejsc pamięci znajdujących się w naszej małej ojczyźnie. Grupa dzieci i opiekunów licząca ponad 80 osób niosła chorągiewki i biało - czerwone flagi. Najpierw skierowaliśmy się w kierunku pomnika na kolonii Kameduły.
Tu 18 marca 1863, w czasie bitwy Kozacy generała Czengierego zasiekli szablami 27 zakonników i powstańców, którzy bronili się na terenie eremu ojców Kamedułów. Rozwścieczeni Kozacy za to, że ojcowie kameduli pomagali powstańcom, spalili drewniane domki zakonników. Powstańcy zostali pochowani tam gdzie padli. 20 sierpnia 1916 roku na mogile, członkowie Polskiej Organizacji Bojowej ustawili drewniany krzyż. Uroczyście poświęcił go Kapelan I Brygady Legionów Polskich. W 1938 roku mieszkańcy Szańca i Kameduł wybudowali na powstańczej mogile pomnik, który jest jedyną pamiątką wskazującą gdzie znajdował się klasztor ojców kamedułów.
Poległych powstańców uczciliśmy minutą ciszy, w ich intencji odmówiliśmy także modlitwę. Podziwiając niewątpliwą urodę okolicy skierowaliśmy się w kierunku Grochowisk, głównego celu naszej wyprawy. Po godzinie znaleźliśmy się przed betonowym krzyżem na powstańczej mogile na Grochowiskach. W najbliższej okolicy krzyża 18 marca 1863r. rozegrała się bitwa z rosyjskim zaborcą, jedna z wielu powstania styczniowego. Walczący w niej mieli nadzieję przynieść Polsce niepodległość. Dla upamiętnienia poległych powstańców zaśpiewaliśmy patriotyczne pieśni, uczennica z klasy V recytowała wiersz, odmówiliśmy modlitwę, zaświeciliśmy znicze.
Tydzień przed bitwą, 11 marca 1863 roku generał Marian Langiewicz ogłosił się dyktatorem powstania. Na wieść o tym Rosjanie postanowili rozprawić się z dyktatorem. W nocy z 12 na 13 marca zaatakowane zostały czaty w Sosnówce. Langiewicz postanowił przesunąć wojska w Góry Świętokrzyskie.16 marca generał dowiedział się, że od Pińczowa zbliżają się Kozacy. Nie chcąc się wdawać w walkę wydał rozkaz marszu na lewy brzeg Wisły, na biwak wybrał leżące wśród lasów Grochowiska. Po drodze powstańcy stoczyli walkę z Rosjanami. Gdy dotarli do Wełcza byli tak zmęczeni, że kładli gdzie popadło, w stajniach i stodołach. 18 marca dotarli na Grochowiska. Dowódca wysłał żołnierzy po żywność do Szańca. Nigdy nie powrócili, zostali napadnięci przez dragonów rosyjskich. Sytuacja stała się trudna gdyż ze wszystkich stron nadciągali Rosjanie. Langiewicz postanowił przebić się do Galowa, ale stamtąd też nadciągali Rosjanie. Wtedy największy atak wziął na siebie batalion Żuawów Śmierci pułkownika Rochebrunea. Na polu walki zapanował chaos, jedynie Żuawi Rochebrunea nie stracili głowy. Rozsypali się w tyralierę. Celnie strzelali, przerzedzili szeregi wroga. Szwadron dragonów rosyjskich rzucił się do ucieczki. Niestety nikt nie wsparł w walce Żuawów. Kawalerzysta Adam Chmielowski sprowadził pomoc w postaci kosynierów kapitana Wierzbińskiego. Po udanym ataku na rosyjskie armaty Rosjanie wycofali się do Galowa. W okolicznych lasach odbyło się tego dnia jeszcze kilka potyczek, które trwały do późnego wieczora. Ok. godziny 22-ej Langiewicz postanowił podzielić oddział na mniejsze grupy a sam wyjechał do Krakowa. Wojsko potraktowało to jako ucieczkę i wkrótce oddział przestał istnieć. Bitwę pod Grochowiskami uznano jako zwycięską dla Polaków, jednak straty po obu stronach były duże.
Ostatnim, ale bardzo miłym akcentem rajdu było integracyjne ognisko z pieczeniem kiełbasek. Po odpoczynku i zabawie wróciliśmy do szkoły w Szańcu. Uczniowie wykazali się wzorowym zachowaniem i hartem ducha, gdyż droga była długa, wyczerpująca a wysoka temperatura dawała się we znaki.
Dziękujemy miłym gościom ze Słabkowic i wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że rajd